Tym razem śpiewał ''Confident'' Justin'a Bieber'a, a jak mnie to wkurzało.. Chciałam by do mnie przemówił.
-Harry, nie śpiewaj tylko porozmawiaj ze mną o czymś.!-krzyknęłam ale nie usłyszał, więc nie chciałam sobie zdzierać gardła..
Dojechaliśmy w końcu na miejsce wyszłam, nie świadoma tego że byłam cała czerwona ze złości.
-Co ci się stało ?! - zaciekawiony spytał.
-NO domyśl się! Zamiast ze mną rozmawiać to sobie śpiewałeś Bieber'a. Wiesz jak mnie to denerwowało..! -zdenerwowałam się.
-Boże nie nerwój się tak.. O czym miałem z tobą rozmawiać, a właśnie co to za akcja była w szkole związana z Drake'm ? Przesadziłaś.! -Wykrzyczał mi .
Strasznie mi wtedy było wstyd, ogarnął mnie smutek i żal, czułam że zaraz ucieknę z tego miejsca. Stało się zaczęły mi lecieć łzy.
-Co ja ci poradzę że on mi cały czas dokucza, wyzywa mnie, rzuca karteczkami, miałam już tego dość a innego sposobu nie było ! Tak wiem że przesadziłam, jestem z tego nie zadowolona, nie musisz się na mnie wydzierać. ! Odwieź mnie do domu jak najszybciej.-powiedziałam dalej płacząc..
-Czemu do mnie z tym nie przyszłaś tylko takie głupoty wyprawiasz, wiesz w jakie możesz się wplątać kłopoty, dziewczyno gdzie jest twój rozum .! -Dalej krzyczał, owszem miał rację, on zawsze ma rację, ciągle robię coś złego, a on zamiast mnie od tego odciągać to się na mnie wydziera. Naprawdę miałam tego dość, chciałam jak najszybciej się znaleźć w domu, no ale jak? On cały czas mi tłumaczył co robię źle, nawet nie patrzył że płaczę. Nie wiedziałam że on może coś takiego mi powiedzieć, zranił mnie i to bardzo, jeszcze kazał mi to odkręcić.. I nagle wszystko się popsuło. Harry odwiózł mnie do domu, weszłam do niego i pobiegłam jak najszybciej do swojego pokoju żeby Josh i mama nie zobaczyli że jestem zrozpaczona..
Ale jednak, nie udało sio. Josh zaniepokojony przyszedł do mnie, gdy zobaczył w jakim jestem stanie od razu podbiegł przytulił mnie.
-Co się stało Lucy ?-Zapytał.
-Bo zrobiłam coś głupiego i Harry się na mnie za to wydzierał, coś go poniosło, za dużo słów użył. Boże wiesz jak ja się teraz czuję .! - powiedziałam mu to co mi leży na sercu, po czym się mocniej wtuliłam..
-Co zrobił ?! Ja mu dam ku*wa .. Nie będzie mi się na ciebie wydzierał. - krzyknął, wytrącił mnie z ramienia i wybiegł..
Boże co ja narobiłam, co Josh może zrobić Harry'emu, tak się martwię,że go pobije ale coś w tym stylu.. Jak najszybciej chwyciłam telefon wybrałam numer Josh'a, no co jest, czemu nie odbiera? Po co ja mu o tym mówiłam, po co, teraz Harry będzie miał przewalone.. Wiem jaka jest szprycha, tak nazywam Josha on nigdy nie odpuszcza, zawsze mi pomaga wtedy kiedy ktoś mi dokucza lub się wydziera, i to naprawdę skutkuje, jestem mu wdzięczna za to ale nie teraz kiedy coś chce zrobić mojemu przyjacielowi, niech go Bóg broni.. Nie no a może tylko z nim pogada? Nie wiem już sama co mam o tym myśleć, może lepiej pójdę do mamy jej o tym powiedzieć zanim on zrobi coś nie odpowiedzialnego..
-----------------------------------------------------------
To 3 rozdział..
Jutro będzie następny.
Komentuje, motywujcie mnie do pisania!
/Wiktoria.
poniedziałek, 19 maja 2014
#3
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Super ,jak zwykle 😘 next plis !👍
OdpowiedzUsuń